Oczyszczanie aury a depresja

Chyba już nikogo nie trzeba przekonywać, że depresja jest plagą obecnych czasów. żyjemy w pośpiechu, niepewności, media uczą nas jak żyć, choć w większości przypadków zwyczajnie kłamią. Cofnijmy się trochę, do czasów sprzed wieków. Czy depresja była tak powszednia jak teraz? Oczywiście że nie. Pomimo, że nie było tylu dostępnych dóbr, ba większość ludzi żyła, ledwie wiążąc koniec z końcem.

Czym więc depresja jest spowodowana?

Jak już pisałem wcześniej dużą rolę odgrywają media. Promując hedonistyczne życie, pokazując najprzystojniejszych mężczyzn i kobiety z idealnym figurami ,przyczyniają się do obsesji wielu ludzi na punkcie wyglądu. Kiedy jednak przeciętnej kobiecie ,nie uda się osiągnąć wymiarów modelki, wpada w dół emocjonalny, czuje się źle wewnętrznie, pomimo że często poczyniła w swym wyglądzie znaczne postępy. A trzeba pamiętać, że ludzie występujący w telewizji, przed wyjściem na wizję ,są poddawani szeregom zabiegów, aby wyglądać lepiej niż w rzeczywistości. Jednak ten argument wcale nie trafia do osób, którzy dostali już na danym punkcie obsesji. Innym czynnikiem jest ciągła niepewność życia, w każdej chwili możemy zostać zwolnieni z pracy, zostając z kredytem, którego nie mamy za co spłacać, co może być prawdziwym dramatem, prowadzącym do tej choroby, a także wszelkiego rodzaju nałogów, które w konsekwencji również prowadzą do zaburzeń na tle psychicznym. Żyjemy w dziwnych czasach, gdzie role ludzie nie są jasno określone, nie możemy liczyć na stabilizację i nawet najsilniejsze jednostki mogą sobie nie poradzić i stać się ofiarą depresji.

Paradoksem tej sytuacji jest to, że część ludzi odkrywa, że ślepa pogoń za materializmem, nie przynosi długotrwałego szczęścia i szukając ratunku i zrozumienia świata ,ucieka w kierunku duchowości. Oczywiście, jest to dopiero początek tego procesu, ale patrząc w jakim kierunku podąża świat ,wydaje mi się, że będzie coraz więcej ludzi ciekawych świata, stawiających rozwój duchowy nad materialnym.

Czy można pokonać depresję mając luki w aurze?

Depresję można zaleczyć różnymi lekami, tak chętnie przepisywanymi przez lekarzy. Ale czy tłumienie objawów można nazwać wyleczeniem? Oczywiście że nie. Zarabiają na tym tylko koncerty farmaceutyczne, a lekarze mają spokój, że pomogli zaleczyć objawy. To że problem powróci ,mało kogo obchodzi – lekarz przepisze kolejną dawkę leków, koncerny znowu zarobią i interes się kręci. A przecież problem leczy się u źródła. Osobiście, zalecam sprawdzenie stanu Waszej aury, możesz to zrobić na mojej stronie, podając tylko imię i datę urodzenia. Osoby wpadające w depresję, mają zazwyczaj ciemniejsze zabarwienie swej powłoki, niekiedy ich aura jest w tragicznym stanie. Nie należy się tym martwić, po kilku sesjach oczyszczenia aury, powróci ona do swoich naturalnych barw, a pacjent odczuje poprawę samopoczucia. Będzie to pierwszy krok do wyjścia na prostą i rozpoczęcia szczęśliwego życia. Potem należy dbać o siebie, co będzie stosunkowo prostsze, ponieważ po oczyszczeniu, będziesz mieć więcej sił witalnych, a z czasem zyskamy szacunek do samego siebie, co jest podstawą do całkowitego wyleczenia. Następnie trzeba ćwiczyć nad sobą, wyrabiając w sobie nawyk odporności psychicznej na spotykające nas wydarzenia. Osoby w depresji potrafią z mało znaczącego szczegółu, stworzyć ogromny problem, co tylko pogłębia ich stan. Będąc czystym energetycznie, będzie Ci łatwiej mieć dystans do błahych spraw. Ale to nie wystarczy, życie płata różne niespodzianki, niekonieczne tylko te pozytywne, dlatego trzeba cały czas, wyrabiać w sobie nawyk odporności na zdarzenia negatywne. Nie twierdzę, że należy dojść do poziomu, aby nic nas nie ruszało – to byłaby już psychopatia. Chodzi mi o nabycie umiejętności rozwiązywania problemów, zamiast zamartwiania się nimi.

Chcąc wyjść z depresji, pomijając problemy ze swoją aurą, jesteśmy skazani na niepowodzenie. Będąc w życiowym dołku, z aurą wręcz odstraszającą ,nasze próby wyjścia na prostą ścieżkę, są skazane na niepowodzenie. Możemy chwilowo poczuć się lepiej, ale problem będzie powracał. Wtedy zostaje nam rzeczywiście tylko farmakologia, pozwalająca jakoś egzystować, ale bądźmy szczerzy, co to za życie, kiedy wiemy że tkwimy w bagnie i możemy jedynie tłumić pewne objawy?

admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *